piątek, 2 listopada 2012

ROZDZIAŁ I

*szkoła*
   Szłam przez szkolny korytarz ze smętnym wyrazem twarzy. Mam bilety na koncert, no i ? Co z tego jeśli mogę tam nie pojechać z powodu braku dojazdu. Byłam już obok swojej szafki. Miała nr 69, przez Stylesa ta liczba  dla mnie nie była już zwykła. Przez tych cudownych chłopaków stałam się innym człowiekiem, lepszym człowiekiem. Nie tylko oni, ale także directioner są świetni. Wszystkie moje marzenia mogą runąć w jednej sekundzie...
   Przerwałam swoje rozmyślenia, ponieważ zjawiła się Claudia:
- No i co powiedziała twoja mama ?
- Nie zawiezie nas, nawet nie ma o czym gadać.. wiesz jaka ona jest... Po co marnować kasę na paliwo na jakiś pięciu pedałków !!?? - Cholera mnie brała, kiedy mama ich tak nazywała, ale prawda jest taka, że ona ich fanką nie jest.
- No to świetnie, co teraz ? - Claudia, która zawsze była  opanowana , nagle  zaczęła się przejmować.
- Skąd mam wiedzieć, to ty jesteś od wymyślania planów. - obiłam o nią lekko łokciem, aby poprawć atmosferę.
DRRRRRRRRRRRRR
- No i czas koszmarów nadszedł, do zobaczenia na śniadaniu. - powiedziała Claudia, kiwając do mnie jak zwykle, czyli bez emocji.
   Pomaszerowałam na lekcję angielskiego. Była to moja ulubiona lekcja. Czasami mi szkoda, że nie chodzę z Claudią do jednej klasy. Głupia dyrekcja przeniosła ją do.. jakby to nazwać "klasy specjalnej". No fakt w nauce to ona dobra nie jest, ale zawsze wyciągnie nas z tarapatów, w które często wpadamy.

*Claudia*
   Świetnie...po prostu super. Trzeba coś wykombinować. Po co mam iść na tą durną lekcje ? Skręciłam w prawą stronę od klasy. Byłam tak wkurzona, że musiałam się na czymś wyżyć. Z całej siły kopnęłam  w stojący kosz.:
- Pani Holmes ! W tej chwili do dyrektora  ! - zauważyłam sekretarkę wychylającą się z gabinetu.  Przerzuciłam torbę przez ramię i wymieniając przekleństwa pod nosem, ruszyłam w kierunku  drzwi. Kiedy je otworzyłam  zauważyłam dwa "plastiki" siedzące na krzesłach. Nagle odezwała się sekretarka.:
- Panno Hall, do dyrektora. Ty Holmes sobie jeszcze trochę poczekasz.
Jedna z dziewczyn (wynikało z tego, że miała na nazwisko Hall) zwolniła krzesło. Rzuciłam torbę na bok  i usiadłam. Zauważyłam, że druga z plastików czyta (to znaczy nie sądzę, żeby ona mogła czytać. Lepsze określenie to "przegląda") artykuł o One Direction. Postanowiłam do niej zagadać.:
- Cześć, jestem Claudia. Jesteś może directioner ? - podałam jej rękę i zrobiłam najsłodszą minę na jaką było mnie stać.
- Tak. Skąd wiedziałaś ?
- Czytasz o nich artykuł ...
- Ah, no tak... - wreszcie się trochę uśmiechnęła.
- To jaka była twoja historia ? - jeśli już tu siedzę, to pogadam sobie z jedną z nas.
- Yyy...no bo, moja koleżanka ich lubi...i podoba mi się Harry. Tylko się nimi interesuję, bo jadę z nią na ich koncert. - O Boże ......Jak ona śmie się nazywać directioner !! Dobra ... Claudia uspokój się i spróbuj udawać miłą.
- Ooo jedziesz na koncert, wiesz ja też się wybieram ze swoją przyjaciółką, ale  nie mamy dojazdu...a wy z kim jedziecie ?
- Jedziemy z moją mamą. Wiesz mogłabym cię zabrać.. no i ta twoją przyjaciółkę też. - w moim sercu właśnie pojawiła się iskierka nadziei !
- Yhmm.. jasne ! Ale gdzieś musi być jakiś haczyk...
- Jaki haczyk ? Nie. To jedziesz ?
Rozmowę przerwał nam ten potwór.:
- Holmes do gabinetu ! Koniec tej pogawędki.
Nienawidziłam tej baby. No cóż trzeba było kończyć.
- Dobra, jadę.  Daj mi swój nr komórki, zgadamy się. - wzięłam od niej kartkę z numerem i pokierowałam się do drzwi. Nie mogłam już się doczekać kiedy powiem to Edith, że jedziemy.


*po lekcji- Edith *
Wychodziłam spokojnie z klasy, gdy nagle naskoczyła , i to dosłownie na mnie Clarii (tak zdrabniałam imię Claudia).
- Nie uwierzysz ! Ale.. załatwiłam nam dojazd na koncert !! - Wykrzyczała jak najszybciej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co ?! Jak ?? !! - Znając jej plany, musiała się bardzo wysilić, aby nam to załatwić.
- Spotkałam jakieś licealistki , które też się wybierają ! Mniejszym szczegółem jest to, że są to kompletne plastiki i gdzie je spotkałam, proszę nie męcz mnie bo ci nie powiem....Ale dojazd jest ! Zawozi ich mama.
- No nie no świetnie....ok. trzech godzin jazdy z plastikami, które będą nadawać, jacy oni są przesłodcy, jaki Harry jest śliczniusi jak pupcia niemowlęcia i oczywiście, że Niall nie pasuje do zespołu. - Jak ktoś tak mówił o tym ślicznym blondasku  miałam ochotę połamać im te tandetne tipsy!
- Nie narzekaj !  Słuchawki w uszy i przeżyjemy ! Nie rozumiesz tego, że jedziemy ? ! JE-DZIE-MY kobieto !
Clarii przytuliła mnie i poklepała po ramieniu.
   Reszta dnia w szkole minęła bez sensacji. Jak zwykle nudne lekcje, ale dziś cały dzień nabrał sensu. Bo koncert już za tydzień.. pojedziemy. Wmawiałam sobie to bezustannie, nawet jeśli miałabym uciekać z domu.
   Po szkole nie miałam czasu wolnego. Z tej racji, że przygotowujemy się do matury, dużo nam zadają. Nie powiedziałam jeszcze mamie, że mam zamiar  jechać z obcymi ludźmi na koncert. Przebrałam się w swoją piżamkę, walłam się na łóżko i pomyślałam: To się uda.

_______________________________________
Dziękuję za pozytywne komentarze. Nie spodziewałam się, że już pierwszego dnia ta strona będzie mieć tak dużo wyświetleń :) Kolejny rozdział dodam w niedzielę lub dopiero 9 listopada, ponieważ jadę na wycieczkę. Wiem, że fabuła jest na razie trochę mętna, ale to dopiero I rozdział i obiecuję, że się rozkręcę :)

6 komentarzy:

  1. wiedziałam, że bedzie bardzo dobrze! :d oby tak dalej Horanku ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten rozdział ! x ,czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. spoko. ah, ja też jadę na wycieczkę, 3 dniową :D

    OdpowiedzUsuń
  4. :D swietne..<333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. na razie nic się nie dzieje, czekam na rozwinięcie.

    http://our-invisible-hearts.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, wiem :) Ale trzeba od czegoś zacząć.

    OdpowiedzUsuń