poniedziałek, 21 stycznia 2013

NOWY BOHATER


                                              

     Drake Walters

Z pozoru zwyczajny i niewinny osiemnastolatek. Nie można go nazwać byłym chłopakiem Caroline, chociaż tak jest. Kiedy jeszcze mieszkała w Irlandii była wręcz zmuszana do bycia z nim, ponieważ tego zażyczyła sobie rodzina Waltersów na co zgodzili się Smithowie, którzy byli na skraju bankructwa.  Dziewczyna przez niego uciekła z rodzinnego miasta.

____________________________________________________________


Postanowiłam "wyremontować" trochę ten blog bo jest w krytycznym stanie O.o Niestety nie umiem tworzyć bajerów, więc jest to co jest :D  Dzisiaj postanowiłam dodać tylko nowego bohatera, a rozdział dodam  jutro lub pojutrze, ponieważ już nad nim pracuje :) Niestety nie umiem jakoś pozbierać dzisiaj myśli. 

A tutaj możecie się ze mną skontaktować :
TWITTER - @1d_Ilove_ 
E-MAIL - edyta50501@wp.pl
GG - 34620920

Jeśli chcecie być informowani o nowych postach napiszcie do mnie :) 



sobota, 22 grudnia 2012

ROZDZIAŁ III

    Otworzyłam oczy. Widziałam cały czas prze mgłę. Chciałam się podnieść, ale nagle poczułam straszne ukłucie w czaszce  i upadłam na łóżko. Zauważyłam, że jest ono wodne. Nie pamiętam co się stało. W głowie mam tylko cały czas niebieskookiego blondyna.
  Nagle  usłyszałam jak ktoś śpiewa tak dobrze mi znaną piosenkę. Była to Little Things. Kto to śpiewa ? Piękny głos jakby anielski...Musiałam się tego dowiedzieć. Ostatnimi resztkami sił podniosłam się z łóżka. Teraz dopiero ujrzałam wszystko dokładnie. Miałam na sobie trochę za dużą białą polówkę i jakieś dresy. Byłam w pięknym dużym pokoju. Miał bardzo bogate wnętrze. Półki zapełnione były zdjęciami. Podeszłam bliżej żeby je zobaczyć. Ujrzałam ślicznego małego blondynka z mamą, a następnie zespół....zespół One Direction !  Tak, ten mały chłopczyk to Niall, Niall Horan !  Co ja właściwie tu robię ? Jestem w pokoju jakiegoś fana/fanki ? Znów usłyszałam cichą grę  gitary. Pokierowałam się w stronę słyszanego dźwięku. Szłam przez korytarz, aż w końcu dotarłam do uchylonych drzwi z których wydobywała się muzyka.
   Uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam Nialla. Był obrócony tyłem, ale i tak go rozpoznałam. Czyżby to on mnie złapał ? To jego hipnotyzujące oczy miałam cały czas w głowie ?  Znów poczułam przeogromny ból. Zgięłam się w pół i upadłam na podłogę uderzając przy okazji w drzwi. Zauważył to blondynek. Ze zdziwieniem i strachem w oczach odrzucił gitarę i podbiegł do mnie.:
- Nic ci nie jest ?! - zapytał najwyraźniej podenerwowany.
- Tak... tak dziękuję... Gdzie ja jestem, co ja tu robię ? To ty, ty jesteś Niall ? - wiem, ze to głupie pytanie, ale nie mogłam wymyślić czegoś  innego.
- To ja. Dziwne, że się jeszcze na mnie nie rzuciłaś z krzykiem jak inne fanki. - zaśmiał się słodko ze swoim irlandzkim akcentem. Po chwili, lecz przeanalizował to co powiedział i chyba uznał za niestosowne.
- To chyba nie jestem normalną fanką. - teraz oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Właściwie nie wiem dlaczego. W jego towarzystwie czułam się jakbym znała go od dawna. Czułam się tak dobrze w towarzystwie mojego idola....
- Gdzie jest Claudia ?! Caroline ?! Co  się z nimi dzieje ? - zaczęłam się denerwować o moje przyjaciółki.
- Spokojnie nic im nie jest. Pojechały właśnie z chłopcami na zakupy, przecież musisz coś zjeść. - niebieskooki podniósł mnie z podłogi i usadził wygodnie na łóżku. Świetnie moje przyjaciółki pojechały sobie na zakupy! Wcale nie przejmując się moim losem. Wciąż nękały mnie niektóre pytania.:
- Nie odpowiedziałeś mi jeszcze na jedno pytanie...Co ja tu robię i jak się tutaj znalazłam ?
- Yyy... - poczuł się lekko zakłopotany. -  Miałaś mały wypadek spowodowany niestety prze zemnie...Ja naprawdę cie przepra.... - Nie skończył zdania, ponieważ dziewczyny już najwyraźniej przyjechały.
- Chcę się  nimi zobaczyć. - Niall wstał, złapał mnie w pasie i poprowadził po schodach na dół.:
- No kogo ja widzę ! Nasza śpiąca królewna ! - odezwał się ze śmiechem Lou, przeżuwając przy tym kawałem marchewki.
- No widzę, że się tutaj świetnie bawicie. - posłałam zasadniczy wzrok w stronę Claudii i Caroline.
- Yy.. No bo my się o ciebie naprawdę martwiłyśmy  ! Mówię ci nasi idole są zajebiściii ! - jak widzę nowo poznanej mi koleżance dopisywał dobry humor.
Nagle wszyscy skierowali wzrok na ręce Horana splecione w moim pasie.:
- O nasz Niallerku ! Widzę, że już zaczynasz działać !- oczywiście Harry nie mógł się  powstrzymać od komentarza. Zaczerwieniony Niall pokazał dyskretny znak do nich, aby przestali. Naprawdę słodko wyglądał, kiedy się czerwienił. Zaraz, zaraz. Edith nie zakochasz się. właściwie to już się zakochałaś w swoich idolach, ale jeszcze nigdy nie byłaś z żadnych z nich tak blisko.;
- Może zostawimy ich razem, co ? - zaczął Liam puszczając oczko do Niall'a.
- Niech się zapoznają, pogadają.. Wyglądasz na zagubioną mała.- Powiedział Lou po czym poklepał mnie po ramieniu.
- To co idziemy do parku ? - podsunął im pomysł Harry.
- Jasne ! - Odpowiedziała Caroline patrząc mu prosto w oczy. "Zastygli" tak oboje na kilka sekund, po czym przerwał im Louis rozdzielając ich koszykiem pełnym marchewek.
Wyszli. Zostałam sam na sam z Horanem. O takim momencie marzy każda directioner. Wtedy przypomniało mi się, że mam na sobie ciuchy z któregoś z nich i muszę trochę "ogarnąć".
- Yyy.. gdzie jest łazienka ? - Przerwałam niezręczną ciszę. blondyn zaprowadził mnie pod same drzwi i podał świeże ubrania, oczywiście jego.
   Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam niedbałego koka i założyłam czyste ciuchy. Pachniały cudownie. Czarującymi męskimi perfumami. No, przecież to rzeczy Nialla.  Kiedy tylko wyszłam z łazienki poczułam woń smażonej jajecznicy dochodzącej z dołu.
  Ostrożnie zeszłam po schodach trzymając się poręczy.  W kuchni zastałam Niall'a w śmiesznym fartuchu z napisem "Jestem seksowny i nie wstydzę się tego". Po przeczytaniu tego tekstu zaczęłam się śmiać, a on patrzył się na mnie jak na idiotkę.:
- O co ci chodzi ?  - powiedział to obniżonym specjalnie tonem i zrobił tą swoją jedną z "sławnych min". Nie odpowiedziałam mu, ponieważ natychmiast też zaczął się śmiać.
  Odsunął mi krzesło i powiedział z francuskim akcentem:
- Zapraszam na pyszne i zdrowe śniadanie madam. - Po czym podał mi jajecznicę, w której było mnóstwo składników, po czym usiadł na przeciwko mnie ze swoim talerzem. Zajadałam ją z wielkim smakiem.  Nie wiedziałam nawet jak byłam głodna.:
- Dokładkę ? - spytał mnie Niall.
- Nie dziękuję, na prawdę pyszne.
- Cieszę się, ze ci smakowało. - mrugnął do mnie. -Jak się czujesz ? Lekarz był u ciebie jak spałaś i powiedział, że mam cię jutro zawieść na dodatkową kontrolę.
- Nie chce robić kłopotu. Jestem pewna, że Claudia mnie zawiezie.
- O nie, nie. obiecałem doktorowi, że zjawię się z tobą osobiście, a tak w ogóle nigdzie cię już dzisiaj nie puszcze. Zostajesz tu na noc. -  widać było, że Horan naprawdę się mną przejmował. Nie wiem dlaczego, ale naprawdę chciałam tu jeszcze zostać.
- A Claudia i Carolin ? Nie mogę ich zostawić. No i moje "współlokatorki" nie wiedzą co się dzieje.
- Spokojnie. Dla nich też się znajdzie miejsce. Zaprzyjaźniły się z chłopakami. A co do tych współlokatorek twoje przyjaciółki już wszystko załatwiły.
- Widzę, że w takim razie nie mam innego wyjścia. - na twarzy blondaska pojawił się uśmiech.
  W tej chwili zadzwonił do mnie telefon. Oczywiście na dzwonek miałam ustawione "Little Things", przy którym Niall zaczął sobie nucić.:
- Hej mamo. - Odezwałam się z jak najradośniejszym głosem. Nie miałam jej zamiaru o niczym mówić.
- No cześć skarbie. Jak po koncercie? Hotel jest przyzwoity? - wypytywała mnie z zaciekawieniem.
- Tak, wszystko jest ok. Koncert był wspaniały. - Niebieskooki uśmiechnął się, najwyraźniej zadowolony z tego, że ich występ mi się spodobał.
- Nie zmarzłaś ?
- Mamo...... Nie, nie przejmuj się. Właśnie jem śniadanie....- zacięłam się - yy...z Claudia.
- To smacznego. Ja muszę kończyć, bo twój tata też domaga się jedzenia. Trzymaj się Edith.
- Pa. - rozłączyłam sie.
   Odłożyłam telefon, a Niall patrzył na mnie z zaciekawieniem. :
- Nie masz zamiaru jej p niczym powiedzieć ?
- Nie, ledwo puściła mnie na koncert, gdyby się o tym dowiedziała nigdzie bym już nie mogła wyjść.
Podniosłam się z krzesła i właśnie chciałam podziękować mu za opiekę i to co dla mnie robi, spokojnie porozmawiać o tym co sie stało bo nadal niczego się nie dowiedziałam. Niestety coś mi przerwało.;
- Ale jak to ?! Kto to był ?! - usłyszałam głos Harrego.
- Myślałam, że da mi spokój, myliłam się... - to była Carolin.

___________________________________________
To by było na tyle. Rozdział pisany " na szybko" i jest bardzo krótki, nie mam pojęcia co o nim sądzić - wy ocenicie. Wiem , że nie wywiązuję się kompletnie  z prowadzenia tego bloga.  Na razie mam pomysły na dalsze rozdziały i pojawi się nowa postać :). Był taki moment, że chciałam go usunąć, ale wiem, że są takie osoby które na bieżąco czytają mojego bloga i naprawdę z całego serca im za to dziękuję. Zapewniam Was, że następny rozdział na pewno powstanie. Co do dalszych - nie wiem.
Za 2 dni Wigilia, za 3 Boże Narodzenie, więc ŻYCZĘ WAM WESOŁYCH ŚWIĄT :).
Niech Wasze wszystkie marzenia się spełnią :)



wtorek, 20 listopada 2012

ROZDZIAŁ II


Mówią, że kiedy rodzi się człowiek, z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części... Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy... Połowy swojej duszy... Połowy samego siebie


*tydzień późnej*

 Tak, to już dzisiaj. Już dzisiaj miałam zobaczyć najwspanialszą  piątkę chłopców w całym moim życiu. Od samego rana nic mnie nie interesowało, liczyli się tylko oni. Mieliśmy miejsca w trzecim rzędzie. Jechałyśmy z "plastikami". O dziwo, nie musiałam zbyt długo przekonywać mamę, aby się z nimi zabrać.
   Dochodziła już 13.00. O 14.30 mieliśmy już wyjeżdżać. Postanowiłam się już powoli przygotowywać. Wzięłam gorący prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w TO. Spakowałam jeszcze do walizki parę ubrań, bo mieliśmy zostać w hotelu kilka dni, aby pozwiedzać Londyn.
  Kiedy skończyłam wybiła 14.15. Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Zeszłam na dół iw drzwiach zobaczyłam Claudię.:
- Wow, ale się wystroiłaś mała.- krzyknęła pełna podziwu Clarii.
- Nie przesadzaj i tak żaden z nich mnie nie dostrzeże.- wiedziałam o tym doskonale.
- Wyglądasz tak powalająco, że by byli ślepi jakby na ciebie nie zwrócili uwagi ! - zrobiło mi się ciepło na sercu. Za to właśnie ją kocham, że zawsze potrafi poprawić mi humor.
- Dobra, idziemy do " naszych dziewczynek ". Pa mamo, kocham cię. - Wzięłam walizkę i wyszłam z domu.
   Podróż minęła lepiej niż się spodziewałam. Plastiki posnęły, a my słuchałyśmy piosenek na mp4. Co jakiś czas ich mama zadawała nam pytania typu.: Skąd jesteście ? Czy też jesteście takimi fankami jak moja córcia ? itp. Zawsze odpowiadałam grzecznie i sensownie. Przecież ta kobieta zawozi nas na upragniony koncert, trzeba być uprzejmym. O 18.00 byłyśmy już w hotelu. Po zameldowaniu się poszłyśmy do swoich pokoi (Ja z Clarii mieliśmy wspólny, plastiki też). Kiedy tylko nacisnęłam klamkę Claudia wydała z siebie dziki krzyk radości.:
- Jezuuu ! Patrz na te łóżka wodne ! Lampy ! I jeszcze za godzinkę na koncert 1D !
- Ahh, bądź przez chwile cicho, też chce pofantazjować ! - powiedziałam ze śmiechem do Clarii.
     Zostało nam sporo czasu, więc postanowiłyśmy wbić na twittera. Weszłyśmy na konto Niallera. Zobaczyłyśmy tweeta, który informuję o koncercie. Oczywiście odpisałam, ze na nim będę i nie mogę się doczekać. Ku mojemu zdziwieniu po niecałych 5 minutach odpisał mi ! :
- "Ja też nie mogę się doczekać, do zobaczenia!  x  " WOOOW ty to masz szczęście ! - wykrzyczała Claudia na cały pokój. Zdziwiłam się strasznie. Przecież tyle osób do niego pisze, a odp. mi !
  Zanim się obejrzałyśmy, minęło 1,5 godziny, dochodziła 19.30, więc trzeba było się zbierać. Wzięłyśmy bilety i pełne podniecenia zapukałyśmy do drzwi plastików. Otworzyła nam jedna z nich w wałkach na głowie, szmince w ręce oraz w szlafroku.:
- Wy jeszcze nie gotowe ?! - wykrzyczała moja towarzyszka z groźną miną.
- Przecież musimy wyglądać perfekcyjnie ! - kiedy to powiedziała, z trudem powstrzymałam się, aby nie wybuchnąć śmiechem.
- Dobra, to my już idziemy, przecież nie musimy tam razem iść. -  zaproponowałam.
   Wszystkie się zgodziłyśmy. Wyszłyśmy z hotelu i zamówiłyśmy TAXI, które bardzo szybko dowiozło nas na miejsce.
   Będąc przed klubem długo czekamy aż wejdziemy:
- No daleeej ! Ile można czekać ? jest przed nami kilometrowa kolejka, a czekamy już godzinę ! - powiedziała do mnie, jak zwykle "bardzo opanowana" Claudia.
Nagle podeszła do nas jakaś Blondii. Z początku myślałam, ze to plastki, które już nałożyły tonę tapety i przyszły do nas. Nieznajoma się obróciła i z wielkim uśmiechem na twarzy nas powitała.:
- No siema ! Keith !
- Yyyy... przepraszam, ale chyba mnie z kimś pomyliłaś. - powiedziałam zdezorientowana.
- Trudno. Chodźcie wkręcę was przed kolejkę. - po czym klepnęła mnie po tyłku.
Pomyślałam, ze jest ona kompletną kretynką. Zaczepia nas i każe nam za nią iść. Nie zgodziłabym się na to, bo jechało od niej alkoholem, ale Claudia z bananem na twarzy pomaszerowała za zwariowaną nieznajomą.
Nie miałam wyjścia. Kiedy byłyśmy na tuż pod wejściem do klubu, inne directioners zaczęły wyzywać, że się wpychamy. Nie odzywałam się, a blondynka pokazała im tylko środkowy palec.:
- Heej Frank - powiedziała do ochroniarza, po czym pocałowała go w policzek.
- Caroline ! Jak ja cię dawno nie widziałem. Znów się włóczysz po klubach ? Widzę, że wreszcie znalazłaś sobie koleżanki.- odezwał się ochroniarz. Sprawiał wrażenie miłego.
- Ta, ta, ta. Wpuszczaj nas. One mają bilety.- wyrwała mi je z ręki i podała Frank'owi.
Ochroniarz wpuścił nas do środka.  Caroline <ponieważ tak miała na imię nie znajoma> powędrowała od razu do baru. w ostatniej chwili złapałam ją za rękaw i pociągnęłam w swoją stronę.:
- Kim ty do cholery jesteś ? - powiedziałam trochę zdenerwowana.
- Ej, ej ! Zostaw naszą nową koleżankę, nie zrobiła nic złego ! - oburzyła się Clarii.
- Tak wiem, ale może byś coś powiedziała o sobie, co ?
- Dobra. -  zaczęła.- Hmm.. od czego by tu zacząć. Mam ojca biznesmena, który ma mnie gdzieś, a ja dzięki temu mogę wejść wszędzie. Mam 19 lat, Caroline.. chcesz coś więcej ?
- Nie spoko. - odpowiedziałam.
- No to dobrze się bawcie, znajdę was po koncercie. -  I znikła.
- Ona jest niemożliwa. - widać było po Claudii, że ma cieszy się, że weszłyśmy prędzej i mamy nową znajomą.
- Dobra chodźmy zająć dobre miejsce.
   Koncert był magiczny. Chłopcy na wejściu zaśpiewali "More than This", miałam wrażenie jakby Niall, tak ten Niall Horan, patrzył mi się prosto w oczy przez większą część piosenki. No, ale przecież, patrzył się tak na każdą. On kocha swoje fanki, tak jak każdy z tym cudownych przystojniaków. Claudia cały czas darła mi się do ucha. Nie zwracałam jej uwagi, ponieważ robiłam to samo. Na koncercie były żarty, oczywiście Harry uśmiechał się uroczo, Zayn zniewalał wyglądem, Liam był najsłodszą istotą na Ziemi, Lou jak zwykle najśmieszniejszy i zwariowany, a Niall...on był przecudowny. W jego pięknych błękitnych oczach pojawiały się iskierki radości przy śpiewaniu
"Live While We're Young", łzy przy "Moments". To wszystko sprawiało, że ja nie mogłam oderwać od niego oczu. Marze o tym, o czy marzy miliony fanek...o czymś nie możliwym.

*oczami Nialla*
   - Koniec koncertu chłopaki, świetna robota ! - powiedział organizator i przybił z każdym z nas piątkę.
Jak zwykle po każdym z występów głównym tematem naszych rozmów były dziewczyny.:
- Widziałeś tą blondynkę, zachlaną w trzy dupy przy barze ? To coś dla ciebie Harry ! - powiedział Zayn. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Ha, ha , ha bardzo śmieszne. No, ale wiesz, niezła była ! - hazza dodał swój komentarz.
- Nasz Harry, jemu się każda podoba. - odpowiedział Liam po czym wstał z sofy <byliśmy w garderobie> i rozczochrał włosy podrywacza. - No, a tobie Niall, wpadła któraś w oko ? - puścił do mnie złowieszcze oczko.
- Yyy.. no nie. - tak naprawdę to była taka jedna...rude włosy...ten błysk w oczach, zniewalający radosny uśmiech....no, ale przecież im tego nie powiem bo zaczną się ze mnie nabijać.
- Jak to nie ! Widziałem jak patrzyłeś się na tą rudą blisko sceny. Nie mogłeś oderwać od niej oczu ! - wtrącił się Louis.
- Gdzie tam....- rzuciłem w niego marchewką. W każdej garderobie mieliśmy ich na zapas.
 - Nasz Nialler się zakochał  ! Nasz Nialler się zakochaaaał ! - zaczął śpiewać Harry.
- Nawet jeśli to co ? Ona już pewnie poszła, pojechała do domu.
- Przecież rozdajemy jeszcze autografy, może ją zobaczysz ? - powiedział nasz daddy.
- Oby...
Odpoczywaliśmy tak jeszcze chwilę, po czym poszliśmy na podpisywanie płyt. Kiedy wzeszedłem na salę usłyszałem krzyki naszych fanek. Było ich pełno, ale ja szukałem jednej. Usiadłem i zacząłem rozdawać autografy. Czas dłużył się nieskończenie. Czekałem tylko na nią. Nagle Lou kopnął mnie w piszczel.
- Auua !! Oszalałeś !? - wydarłem się na niego. Nagle zauważyłem śmiejącą się pod nosem fankę. To była ona ! Spróbowałem zrobić jak najbardziej seksowną minę i spytałem - yyy .. Jak masz na imię ? - coś mi nie wyszło. jednak ona obdarzyła mnie pięknym uśmiechem i odpowiedziała:
- Edith. - Piękne imię. Jej głos był jak śpiew słowika. Zatrzymałem wzrok na jej głębokich oczach. Ona zrobiła to samo. Mógłbym tak wiecznie. niestety inne fanki także chciały nasz autograf. Podpisałem jej płytę najładniej jak umiałem i ozdobiłem pięknymi buziaczkami. Wtedy ona zaczęła odchodzić. Wzięła swoją koleżankę, która była zajęta rozmawianiem z Louisem i jak zauważyłem podbieraniem mu marchewek. Ona odchodziła. Czułem się okropnie. Poczułem, ze łzy napływają mi do oczu. -Musze coś zrobić ! - pomyślałem. Rzuciłem wszystko na ziemie i tylko krzyknąłem do chłopaków :-Za chwile wracam !

*oczami Edith*
- AAA ! mam ich autografy i jadłam marchewki Louisa ! - Clarri zaczęła odstawiać swoje "dzikie tańce szczęścia".
- No wiem ! To niemożliwe ! Moje marzenie się spełniło. - odpowiedziałam jej pełna szczęścia.
Stałyśmy przed bocznym wejściem. Już miałyśmy iść kiedy przyszła nie trzymająca się na nogach Caroline.:
- Hej hoo ! Dziewczyny, super biba !.. . . Idźcie pojeździć na jednorożcach, mówię wam ! Fajnie byłooooo - Jej nogi się ugięły. Na całe szczęście zdążyła ją złapać Claudia.
Kiedy ona upadła ja zostałam zepchnięta tuż pod drzwi. nagle one otworzyły się z trzaskiem. Czułam jak lecę na dół. Ktoś mnie złapał, wołał. Za mgłą zobaczyłam tylko śliczne błękitne oczy i blond czuprynę. Znajome oczy. Znajome hipnotyzujące oczy. Potem była tylko ciemność, słyszałam krzyki i wołanie o pomoc. Ktoś miał irlandzki akcent, także znajomy. Lecz nie miałam siły już myśleć. Oddałam się całkowicie w ręce tego kto mnie złapał...

____________________________________________
Jestem  z siebie bardzo dumna, ze napisałam ten rozdział ! Już dawno nie dodawałam żadnego postu, a wiem, że niektórzy ludzie na to czekają. Przepraszam, miałam dużo nauki. Teraz postaram się to nadrobić. Generalnie nie jestem zadowolona z tego co napisałam, ale ocena należy do was :) Obiecuję, że nie porzucę tego bloga, więc proszę  o cierpliwość :) Dajecie mi motywację do pisania pozytywnymi komentarzami :*
Pozdrawiam wszystkich moich dotychczasowych czytelników !
Jeśli macie jakieś pytania to o to mój profil na twitterze :)  x

PS. Jakby pojawiły sę jakieś błędy to naprawdę serdecznie przepraszam, bo było to pisane trochę na szybko x

piątek, 2 listopada 2012

ROZDZIAŁ I

*szkoła*
   Szłam przez szkolny korytarz ze smętnym wyrazem twarzy. Mam bilety na koncert, no i ? Co z tego jeśli mogę tam nie pojechać z powodu braku dojazdu. Byłam już obok swojej szafki. Miała nr 69, przez Stylesa ta liczba  dla mnie nie była już zwykła. Przez tych cudownych chłopaków stałam się innym człowiekiem, lepszym człowiekiem. Nie tylko oni, ale także directioner są świetni. Wszystkie moje marzenia mogą runąć w jednej sekundzie...
   Przerwałam swoje rozmyślenia, ponieważ zjawiła się Claudia:
- No i co powiedziała twoja mama ?
- Nie zawiezie nas, nawet nie ma o czym gadać.. wiesz jaka ona jest... Po co marnować kasę na paliwo na jakiś pięciu pedałków !!?? - Cholera mnie brała, kiedy mama ich tak nazywała, ale prawda jest taka, że ona ich fanką nie jest.
- No to świetnie, co teraz ? - Claudia, która zawsze była  opanowana , nagle  zaczęła się przejmować.
- Skąd mam wiedzieć, to ty jesteś od wymyślania planów. - obiłam o nią lekko łokciem, aby poprawć atmosferę.
DRRRRRRRRRRRRR
- No i czas koszmarów nadszedł, do zobaczenia na śniadaniu. - powiedziała Claudia, kiwając do mnie jak zwykle, czyli bez emocji.
   Pomaszerowałam na lekcję angielskiego. Była to moja ulubiona lekcja. Czasami mi szkoda, że nie chodzę z Claudią do jednej klasy. Głupia dyrekcja przeniosła ją do.. jakby to nazwać "klasy specjalnej". No fakt w nauce to ona dobra nie jest, ale zawsze wyciągnie nas z tarapatów, w które często wpadamy.

*Claudia*
   Świetnie...po prostu super. Trzeba coś wykombinować. Po co mam iść na tą durną lekcje ? Skręciłam w prawą stronę od klasy. Byłam tak wkurzona, że musiałam się na czymś wyżyć. Z całej siły kopnęłam  w stojący kosz.:
- Pani Holmes ! W tej chwili do dyrektora  ! - zauważyłam sekretarkę wychylającą się z gabinetu.  Przerzuciłam torbę przez ramię i wymieniając przekleństwa pod nosem, ruszyłam w kierunku  drzwi. Kiedy je otworzyłam  zauważyłam dwa "plastiki" siedzące na krzesłach. Nagle odezwała się sekretarka.:
- Panno Hall, do dyrektora. Ty Holmes sobie jeszcze trochę poczekasz.
Jedna z dziewczyn (wynikało z tego, że miała na nazwisko Hall) zwolniła krzesło. Rzuciłam torbę na bok  i usiadłam. Zauważyłam, że druga z plastików czyta (to znaczy nie sądzę, żeby ona mogła czytać. Lepsze określenie to "przegląda") artykuł o One Direction. Postanowiłam do niej zagadać.:
- Cześć, jestem Claudia. Jesteś może directioner ? - podałam jej rękę i zrobiłam najsłodszą minę na jaką było mnie stać.
- Tak. Skąd wiedziałaś ?
- Czytasz o nich artykuł ...
- Ah, no tak... - wreszcie się trochę uśmiechnęła.
- To jaka była twoja historia ? - jeśli już tu siedzę, to pogadam sobie z jedną z nas.
- Yyy...no bo, moja koleżanka ich lubi...i podoba mi się Harry. Tylko się nimi interesuję, bo jadę z nią na ich koncert. - O Boże ......Jak ona śmie się nazywać directioner !! Dobra ... Claudia uspokój się i spróbuj udawać miłą.
- Ooo jedziesz na koncert, wiesz ja też się wybieram ze swoją przyjaciółką, ale  nie mamy dojazdu...a wy z kim jedziecie ?
- Jedziemy z moją mamą. Wiesz mogłabym cię zabrać.. no i ta twoją przyjaciółkę też. - w moim sercu właśnie pojawiła się iskierka nadziei !
- Yhmm.. jasne ! Ale gdzieś musi być jakiś haczyk...
- Jaki haczyk ? Nie. To jedziesz ?
Rozmowę przerwał nam ten potwór.:
- Holmes do gabinetu ! Koniec tej pogawędki.
Nienawidziłam tej baby. No cóż trzeba było kończyć.
- Dobra, jadę.  Daj mi swój nr komórki, zgadamy się. - wzięłam od niej kartkę z numerem i pokierowałam się do drzwi. Nie mogłam już się doczekać kiedy powiem to Edith, że jedziemy.


*po lekcji- Edith *
Wychodziłam spokojnie z klasy, gdy nagle naskoczyła , i to dosłownie na mnie Clarii (tak zdrabniałam imię Claudia).
- Nie uwierzysz ! Ale.. załatwiłam nam dojazd na koncert !! - Wykrzyczała jak najszybciej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co ?! Jak ?? !! - Znając jej plany, musiała się bardzo wysilić, aby nam to załatwić.
- Spotkałam jakieś licealistki , które też się wybierają ! Mniejszym szczegółem jest to, że są to kompletne plastiki i gdzie je spotkałam, proszę nie męcz mnie bo ci nie powiem....Ale dojazd jest ! Zawozi ich mama.
- No nie no świetnie....ok. trzech godzin jazdy z plastikami, które będą nadawać, jacy oni są przesłodcy, jaki Harry jest śliczniusi jak pupcia niemowlęcia i oczywiście, że Niall nie pasuje do zespołu. - Jak ktoś tak mówił o tym ślicznym blondasku  miałam ochotę połamać im te tandetne tipsy!
- Nie narzekaj !  Słuchawki w uszy i przeżyjemy ! Nie rozumiesz tego, że jedziemy ? ! JE-DZIE-MY kobieto !
Clarii przytuliła mnie i poklepała po ramieniu.
   Reszta dnia w szkole minęła bez sensacji. Jak zwykle nudne lekcje, ale dziś cały dzień nabrał sensu. Bo koncert już za tydzień.. pojedziemy. Wmawiałam sobie to bezustannie, nawet jeśli miałabym uciekać z domu.
   Po szkole nie miałam czasu wolnego. Z tej racji, że przygotowujemy się do matury, dużo nam zadają. Nie powiedziałam jeszcze mamie, że mam zamiar  jechać z obcymi ludźmi na koncert. Przebrałam się w swoją piżamkę, walłam się na łóżko i pomyślałam: To się uda.

_______________________________________
Dziękuję za pozytywne komentarze. Nie spodziewałam się, że już pierwszego dnia ta strona będzie mieć tak dużo wyświetleń :) Kolejny rozdział dodam w niedzielę lub dopiero 9 listopada, ponieważ jadę na wycieczkę. Wiem, że fabuła jest na razie trochę mętna, ale to dopiero I rozdział i obiecuję, że się rozkręcę :)

czwartek, 1 listopada 2012

PROLOG.


Marzenia.... Czym są marzenia ? Każdy dąży do tego, aby się spełniły.... moje właśnie się spełniają.

______________________

*rozmowa telefoniczna*
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!! Rozumiesz to Claudia ! ?? Mam bilety na koncert One Direction !
- COOO ? !! AAAAAAAAAAA ! Nie no, wkręcasz mnie mała ?
- W sprawie One Direction ? ! NEVER.
- O maj gat. Jedziemy na koncert !!! Aha , ehe ,aha ,ehe. Taniec szczęściaaaa !
- Nie cieszmy się zbyt prędko .... ciekawe kto nas zawiezie do Londynu ? 
- Yyy... muszę kończyć.. sininepmaojfione coś przerywa ... sssss... pogadaj z mamą.
- Na ciebie zawsze można liczyć ! Dobra, pogadam. Pa.
 Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Jadę na koncert mojego ukochanego zespołu... nie wierzę !

*5 minut później*
- Edith, schodź na śniadanie !
No i fajnie. Koniec z fantazjowaniem jak ich spotkam, dostanę ich autografy ... ale nie mam wejściówki vip...Dobra, trzeba załatwić dojazd.
- Kto ma najcudowniejszą mamę na świecie ?! No tak JA.
Uścisnęłam ją najmocniej jak umiałam. Niestety zaczęła coś podejrzewać.
- Znów mam ci podwyższyć kieszonkowe ?
- Coo ? niee.... A nie wybierasz się przypadkiem do Londynu w najbliższym tygodniu ?
- Zapomnij, nie zawiozę cię na ten koncert.
- Ale mamo !!!!!!!
- Powiedziałam nie !
Wzięłam torbę i mocno trzasłam drzwiami. 

'____________________________________

Jak się podoba ?  :) Dopiero zaczynam i liczę na opinie :)


BOHATEROWIE

 

Edith Stewart

Normalna, często zwariowana osiemnastolatka z głową pełną marzeń. Posiada irlandzkie korzenie ze strony mamy. Zazwyczaj odważna i pełna energii, ale często nieśmiała z kontaktami damsko-męskimi. Uwielbia horrory, chciałaby znaleźć kogoś kto podziela jej pasję. Kocha One Direction i jej największym marzeniem jest ich spotkanie. Lubi modę i często ze swoją przyjaciółką pakuję się w kłopoty.




Claudia Holmes

Zbuntowana przyjaciółka Edith i jej rówieśniczka. Wiecznie pakuję się w tarapaty. Nie obchodzi jej niczego i nikogo zdanie. Uwielbia rockowe zespoły, ale również One Direction. Dla przyjaciół jest zawsze miła i szczera. W przyszłości chce zostać projektantką mody, ponieważ uwielbia eksperymentować z ubraniem. Zrobi wszystko dla chociaż jednej marchewki.  Potrzebuje chłopaka, aby przytemperował jej temperament.


  

 Caroline Smith

Zwariowana imprezowiczka. jest rok starsza od dziewczyn. Poznają ją dopiero wtedy, kiedy chcą dostać się na koncert. Zostaje ich przyjaciółką. Często przesadza z alkoholem. Nie zna granic w szaleństwie. Wszystkie decyzje podejmuje bez namysłu. ma "wtyki" w całym świcie show-biznesu. Najbardziej zboczona dziewczyna na świcie.



One Direction

 Piątka najcudowniejszych (według directioners) chłopaków na świecie: Niall (19), Louis (20), Harry (18) , Liam (19), Zayn (19). Wiecznie zabiegani, chcą wreszcie poznać miłość swojego życia. Jeden tylko z nich (Zayn) jest zajęty. Kochają swoje fanki. Każdy z ich jest inny. Różnią się charakterami, ale i tak siebie uwielbiają.


Inni bohaterowie :

Perrie Edwards , ochroniarz , Pani Sweet, mamy bohaterów, plastiki. ( Liczba ich może się zwiększyć, jeśli zajdzie taka potrzeba w opowiadaniu).