wtorek, 20 listopada 2012
ROZDZIAŁ II
Mówią, że kiedy rodzi się człowiek, z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części... Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy... Połowy swojej duszy... Połowy samego siebie
*tydzień późnej*
Tak, to już dzisiaj. Już dzisiaj miałam zobaczyć najwspanialszą piątkę chłopców w całym moim życiu. Od samego rana nic mnie nie interesowało, liczyli się tylko oni. Mieliśmy miejsca w trzecim rzędzie. Jechałyśmy z "plastikami". O dziwo, nie musiałam zbyt długo przekonywać mamę, aby się z nimi zabrać.
Dochodziła już 13.00. O 14.30 mieliśmy już wyjeżdżać. Postanowiłam się już powoli przygotowywać. Wzięłam gorący prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w TO. Spakowałam jeszcze do walizki parę ubrań, bo mieliśmy zostać w hotelu kilka dni, aby pozwiedzać Londyn.
Kiedy skończyłam wybiła 14.15. Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Zeszłam na dół iw drzwiach zobaczyłam Claudię.:
- Wow, ale się wystroiłaś mała.- krzyknęła pełna podziwu Clarii.
- Nie przesadzaj i tak żaden z nich mnie nie dostrzeże.- wiedziałam o tym doskonale.
- Wyglądasz tak powalająco, że by byli ślepi jakby na ciebie nie zwrócili uwagi ! - zrobiło mi się ciepło na sercu. Za to właśnie ją kocham, że zawsze potrafi poprawić mi humor.
- Dobra, idziemy do " naszych dziewczynek ". Pa mamo, kocham cię. - Wzięłam walizkę i wyszłam z domu.
Podróż minęła lepiej niż się spodziewałam. Plastiki posnęły, a my słuchałyśmy piosenek na mp4. Co jakiś czas ich mama zadawała nam pytania typu.: Skąd jesteście ? Czy też jesteście takimi fankami jak moja córcia ? itp. Zawsze odpowiadałam grzecznie i sensownie. Przecież ta kobieta zawozi nas na upragniony koncert, trzeba być uprzejmym. O 18.00 byłyśmy już w hotelu. Po zameldowaniu się poszłyśmy do swoich pokoi (Ja z Clarii mieliśmy wspólny, plastiki też). Kiedy tylko nacisnęłam klamkę Claudia wydała z siebie dziki krzyk radości.:
- Jezuuu ! Patrz na te łóżka wodne ! Lampy ! I jeszcze za godzinkę na koncert 1D !
- Ahh, bądź przez chwile cicho, też chce pofantazjować ! - powiedziałam ze śmiechem do Clarii.
Zostało nam sporo czasu, więc postanowiłyśmy wbić na twittera. Weszłyśmy na konto Niallera. Zobaczyłyśmy tweeta, który informuję o koncercie. Oczywiście odpisałam, ze na nim będę i nie mogę się doczekać. Ku mojemu zdziwieniu po niecałych 5 minutach odpisał mi ! :
- "Ja też nie mogę się doczekać, do zobaczenia! x " WOOOW ty to masz szczęście ! - wykrzyczała Claudia na cały pokój. Zdziwiłam się strasznie. Przecież tyle osób do niego pisze, a odp. mi !
Zanim się obejrzałyśmy, minęło 1,5 godziny, dochodziła 19.30, więc trzeba było się zbierać. Wzięłyśmy bilety i pełne podniecenia zapukałyśmy do drzwi plastików. Otworzyła nam jedna z nich w wałkach na głowie, szmince w ręce oraz w szlafroku.:
- Wy jeszcze nie gotowe ?! - wykrzyczała moja towarzyszka z groźną miną.
- Przecież musimy wyglądać perfekcyjnie ! - kiedy to powiedziała, z trudem powstrzymałam się, aby nie wybuchnąć śmiechem.
- Dobra, to my już idziemy, przecież nie musimy tam razem iść. - zaproponowałam.
Wszystkie się zgodziłyśmy. Wyszłyśmy z hotelu i zamówiłyśmy TAXI, które bardzo szybko dowiozło nas na miejsce.
Będąc przed klubem długo czekamy aż wejdziemy:
- No daleeej ! Ile można czekać ? jest przed nami kilometrowa kolejka, a czekamy już godzinę ! - powiedziała do mnie, jak zwykle "bardzo opanowana" Claudia.
Nagle podeszła do nas jakaś Blondii. Z początku myślałam, ze to plastki, które już nałożyły tonę tapety i przyszły do nas. Nieznajoma się obróciła i z wielkim uśmiechem na twarzy nas powitała.:
- No siema ! Keith !
- Yyyy... przepraszam, ale chyba mnie z kimś pomyliłaś. - powiedziałam zdezorientowana.
- Trudno. Chodźcie wkręcę was przed kolejkę. - po czym klepnęła mnie po tyłku.
Pomyślałam, ze jest ona kompletną kretynką. Zaczepia nas i każe nam za nią iść. Nie zgodziłabym się na to, bo jechało od niej alkoholem, ale Claudia z bananem na twarzy pomaszerowała za zwariowaną nieznajomą.
Nie miałam wyjścia. Kiedy byłyśmy na tuż pod wejściem do klubu, inne directioners zaczęły wyzywać, że się wpychamy. Nie odzywałam się, a blondynka pokazała im tylko środkowy palec.:
- Heej Frank - powiedziała do ochroniarza, po czym pocałowała go w policzek.
- Caroline ! Jak ja cię dawno nie widziałem. Znów się włóczysz po klubach ? Widzę, że wreszcie znalazłaś sobie koleżanki.- odezwał się ochroniarz. Sprawiał wrażenie miłego.
- Ta, ta, ta. Wpuszczaj nas. One mają bilety.- wyrwała mi je z ręki i podała Frank'owi.
Ochroniarz wpuścił nas do środka. Caroline <ponieważ tak miała na imię nie znajoma> powędrowała od razu do baru. w ostatniej chwili złapałam ją za rękaw i pociągnęłam w swoją stronę.:
- Kim ty do cholery jesteś ? - powiedziałam trochę zdenerwowana.
- Ej, ej ! Zostaw naszą nową koleżankę, nie zrobiła nic złego ! - oburzyła się Clarii.
- Tak wiem, ale może byś coś powiedziała o sobie, co ?
- Dobra. - zaczęła.- Hmm.. od czego by tu zacząć. Mam ojca biznesmena, który ma mnie gdzieś, a ja dzięki temu mogę wejść wszędzie. Mam 19 lat, Caroline.. chcesz coś więcej ?
- Nie spoko. - odpowiedziałam.
- No to dobrze się bawcie, znajdę was po koncercie. - I znikła.
- Ona jest niemożliwa. - widać było po Claudii, że ma cieszy się, że weszłyśmy prędzej i mamy nową znajomą.
- Dobra chodźmy zająć dobre miejsce.
Koncert był magiczny. Chłopcy na wejściu zaśpiewali "More than This", miałam wrażenie jakby Niall, tak ten Niall Horan, patrzył mi się prosto w oczy przez większą część piosenki. No, ale przecież, patrzył się tak na każdą. On kocha swoje fanki, tak jak każdy z tym cudownych przystojniaków. Claudia cały czas darła mi się do ucha. Nie zwracałam jej uwagi, ponieważ robiłam to samo. Na koncercie były żarty, oczywiście Harry uśmiechał się uroczo, Zayn zniewalał wyglądem, Liam był najsłodszą istotą na Ziemi, Lou jak zwykle najśmieszniejszy i zwariowany, a Niall...on był przecudowny. W jego pięknych błękitnych oczach pojawiały się iskierki radości przy śpiewaniu
"Live While We're Young", łzy przy "Moments". To wszystko sprawiało, że ja nie mogłam oderwać od niego oczu. Marze o tym, o czy marzy miliony fanek...o czymś nie możliwym.
*oczami Nialla*
- Koniec koncertu chłopaki, świetna robota ! - powiedział organizator i przybił z każdym z nas piątkę.
Jak zwykle po każdym z występów głównym tematem naszych rozmów były dziewczyny.:
- Widziałeś tą blondynkę, zachlaną w trzy dupy przy barze ? To coś dla ciebie Harry ! - powiedział Zayn. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Ha, ha , ha bardzo śmieszne. No, ale wiesz, niezła była ! - hazza dodał swój komentarz.
- Nasz Harry, jemu się każda podoba. - odpowiedział Liam po czym wstał z sofy <byliśmy w garderobie> i rozczochrał włosy podrywacza. - No, a tobie Niall, wpadła któraś w oko ? - puścił do mnie złowieszcze oczko.
- Yyy.. no nie. - tak naprawdę to była taka jedna...rude włosy...ten błysk w oczach, zniewalający radosny uśmiech....no, ale przecież im tego nie powiem bo zaczną się ze mnie nabijać.
- Jak to nie ! Widziałem jak patrzyłeś się na tą rudą blisko sceny. Nie mogłeś oderwać od niej oczu ! - wtrącił się Louis.
- Gdzie tam....- rzuciłem w niego marchewką. W każdej garderobie mieliśmy ich na zapas.
- Nasz Nialler się zakochał ! Nasz Nialler się zakochaaaał ! - zaczął śpiewać Harry.
- Nawet jeśli to co ? Ona już pewnie poszła, pojechała do domu.
- Przecież rozdajemy jeszcze autografy, może ją zobaczysz ? - powiedział nasz daddy.
- Oby...
Odpoczywaliśmy tak jeszcze chwilę, po czym poszliśmy na podpisywanie płyt. Kiedy wzeszedłem na salę usłyszałem krzyki naszych fanek. Było ich pełno, ale ja szukałem jednej. Usiadłem i zacząłem rozdawać autografy. Czas dłużył się nieskończenie. Czekałem tylko na nią. Nagle Lou kopnął mnie w piszczel.
- Auua !! Oszalałeś !? - wydarłem się na niego. Nagle zauważyłem śmiejącą się pod nosem fankę. To była ona ! Spróbowałem zrobić jak najbardziej seksowną minę i spytałem - yyy .. Jak masz na imię ? - coś mi nie wyszło. jednak ona obdarzyła mnie pięknym uśmiechem i odpowiedziała:
- Edith. - Piękne imię. Jej głos był jak śpiew słowika. Zatrzymałem wzrok na jej głębokich oczach. Ona zrobiła to samo. Mógłbym tak wiecznie. niestety inne fanki także chciały nasz autograf. Podpisałem jej płytę najładniej jak umiałem i ozdobiłem pięknymi buziaczkami. Wtedy ona zaczęła odchodzić. Wzięła swoją koleżankę, która była zajęta rozmawianiem z Louisem i jak zauważyłem podbieraniem mu marchewek. Ona odchodziła. Czułem się okropnie. Poczułem, ze łzy napływają mi do oczu. -Musze coś zrobić ! - pomyślałem. Rzuciłem wszystko na ziemie i tylko krzyknąłem do chłopaków :-Za chwile wracam !
*oczami Edith*
- AAA ! mam ich autografy i jadłam marchewki Louisa ! - Clarri zaczęła odstawiać swoje "dzikie tańce szczęścia".
- No wiem ! To niemożliwe ! Moje marzenie się spełniło. - odpowiedziałam jej pełna szczęścia.
Stałyśmy przed bocznym wejściem. Już miałyśmy iść kiedy przyszła nie trzymająca się na nogach Caroline.:
- Hej hoo ! Dziewczyny, super biba !.. . . Idźcie pojeździć na jednorożcach, mówię wam ! Fajnie byłooooo - Jej nogi się ugięły. Na całe szczęście zdążyła ją złapać Claudia.
Kiedy ona upadła ja zostałam zepchnięta tuż pod drzwi. nagle one otworzyły się z trzaskiem. Czułam jak lecę na dół. Ktoś mnie złapał, wołał. Za mgłą zobaczyłam tylko śliczne błękitne oczy i blond czuprynę. Znajome oczy. Znajome hipnotyzujące oczy. Potem była tylko ciemność, słyszałam krzyki i wołanie o pomoc. Ktoś miał irlandzki akcent, także znajomy. Lecz nie miałam siły już myśleć. Oddałam się całkowicie w ręce tego kto mnie złapał...
____________________________________________
Jestem z siebie bardzo dumna, ze napisałam ten rozdział ! Już dawno nie dodawałam żadnego postu, a wiem, że niektórzy ludzie na to czekają. Przepraszam, miałam dużo nauki. Teraz postaram się to nadrobić. Generalnie nie jestem zadowolona z tego co napisałam, ale ocena należy do was :) Obiecuję, że nie porzucę tego bloga, więc proszę o cierpliwość :) Dajecie mi motywację do pisania pozytywnymi komentarzami :*
Pozdrawiam wszystkich moich dotychczasowych czytelników !
Jeśli macie jakieś pytania to o to mój profil na twitterze :) x
PS. Jakby pojawiły sę jakieś błędy to naprawdę serdecznie przepraszam, bo było to pisane trochę na szybko x
piątek, 2 listopada 2012
ROZDZIAŁ I
*szkoła*
Szłam przez szkolny korytarz ze smętnym wyrazem twarzy. Mam bilety na koncert, no i ? Co z tego jeśli mogę tam nie pojechać z powodu braku dojazdu. Byłam już obok swojej szafki. Miała nr 69, przez Stylesa ta liczba dla mnie nie była już zwykła. Przez tych cudownych chłopaków stałam się innym człowiekiem, lepszym człowiekiem. Nie tylko oni, ale także directioner są świetni. Wszystkie moje marzenia mogą runąć w jednej sekundzie...
Przerwałam swoje rozmyślenia, ponieważ zjawiła się Claudia:
- No i co powiedziała twoja mama ?
- Nie zawiezie nas, nawet nie ma o czym gadać.. wiesz jaka ona jest... Po co marnować kasę na paliwo na jakiś pięciu pedałków !!?? - Cholera mnie brała, kiedy mama ich tak nazywała, ale prawda jest taka, że ona ich fanką nie jest.
- No to świetnie, co teraz ? - Claudia, która zawsze była opanowana , nagle zaczęła się przejmować.
- Skąd mam wiedzieć, to ty jesteś od wymyślania planów. - obiłam o nią lekko łokciem, aby poprawć atmosferę.
DRRRRRRRRRRRRR
- No i czas koszmarów nadszedł, do zobaczenia na śniadaniu. - powiedziała Claudia, kiwając do mnie jak zwykle, czyli bez emocji.
Pomaszerowałam na lekcję angielskiego. Była to moja ulubiona lekcja. Czasami mi szkoda, że nie chodzę z Claudią do jednej klasy. Głupia dyrekcja przeniosła ją do.. jakby to nazwać "klasy specjalnej". No fakt w nauce to ona dobra nie jest, ale zawsze wyciągnie nas z tarapatów, w które często wpadamy.
*Claudia*
Świetnie...po prostu super. Trzeba coś wykombinować. Po co mam iść na tą durną lekcje ? Skręciłam w prawą stronę od klasy. Byłam tak wkurzona, że musiałam się na czymś wyżyć. Z całej siły kopnęłam w stojący kosz.:
- Pani Holmes ! W tej chwili do dyrektora ! - zauważyłam sekretarkę wychylającą się z gabinetu. Przerzuciłam torbę przez ramię i wymieniając przekleństwa pod nosem, ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy je otworzyłam zauważyłam dwa "plastiki" siedzące na krzesłach. Nagle odezwała się sekretarka.:
- Panno Hall, do dyrektora. Ty Holmes sobie jeszcze trochę poczekasz.
Jedna z dziewczyn (wynikało z tego, że miała na nazwisko Hall) zwolniła krzesło. Rzuciłam torbę na bok i usiadłam. Zauważyłam, że druga z plastików czyta (to znaczy nie sądzę, żeby ona mogła czytać. Lepsze określenie to "przegląda") artykuł o One Direction. Postanowiłam do niej zagadać.:
- Cześć, jestem Claudia. Jesteś może directioner ? - podałam jej rękę i zrobiłam najsłodszą minę na jaką było mnie stać.
- Tak. Skąd wiedziałaś ?
- Czytasz o nich artykuł ...
- Ah, no tak... - wreszcie się trochę uśmiechnęła.
- To jaka była twoja historia ? - jeśli już tu siedzę, to pogadam sobie z jedną z nas.
- Yyy...no bo, moja koleżanka ich lubi...i podoba mi się Harry. Tylko się nimi interesuję, bo jadę z nią na ich koncert. - O Boże ......Jak ona śmie się nazywać directioner !! Dobra ... Claudia uspokój się i spróbuj udawać miłą.
- Ooo jedziesz na koncert, wiesz ja też się wybieram ze swoją przyjaciółką, ale nie mamy dojazdu...a wy z kim jedziecie ?
- Jedziemy z moją mamą. Wiesz mogłabym cię zabrać.. no i ta twoją przyjaciółkę też. - w moim sercu właśnie pojawiła się iskierka nadziei !
- Yhmm.. jasne ! Ale gdzieś musi być jakiś haczyk...
- Jaki haczyk ? Nie. To jedziesz ?
Rozmowę przerwał nam ten potwór.:
- Holmes do gabinetu ! Koniec tej pogawędki.
Nienawidziłam tej baby. No cóż trzeba było kończyć.
- Dobra, jadę. Daj mi swój nr komórki, zgadamy się. - wzięłam od niej kartkę z numerem i pokierowałam się do drzwi. Nie mogłam już się doczekać kiedy powiem to Edith, że jedziemy.
*po lekcji- Edith *
Wychodziłam spokojnie z klasy, gdy nagle naskoczyła , i to dosłownie na mnie Clarii (tak zdrabniałam imię Claudia).
- Nie uwierzysz ! Ale.. załatwiłam nam dojazd na koncert !! - Wykrzyczała jak najszybciej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co ?! Jak ?? !! - Znając jej plany, musiała się bardzo wysilić, aby nam to załatwić.
- Spotkałam jakieś licealistki , które też się wybierają ! Mniejszym szczegółem jest to, że są to kompletne plastiki i gdzie je spotkałam, proszę nie męcz mnie bo ci nie powiem....Ale dojazd jest ! Zawozi ich mama.
- No nie no świetnie....ok. trzech godzin jazdy z plastikami, które będą nadawać, jacy oni są przesłodcy, jaki Harry jest śliczniusi jak pupcia niemowlęcia i oczywiście, że Niall nie pasuje do zespołu. - Jak ktoś tak mówił o tym ślicznym blondasku miałam ochotę połamać im te tandetne tipsy!
- Nie narzekaj ! Słuchawki w uszy i przeżyjemy ! Nie rozumiesz tego, że jedziemy ? ! JE-DZIE-MY kobieto !
Clarii przytuliła mnie i poklepała po ramieniu.
Reszta dnia w szkole minęła bez sensacji. Jak zwykle nudne lekcje, ale dziś cały dzień nabrał sensu. Bo koncert już za tydzień.. pojedziemy. Wmawiałam sobie to bezustannie, nawet jeśli miałabym uciekać z domu.
Po szkole nie miałam czasu wolnego. Z tej racji, że przygotowujemy się do matury, dużo nam zadają. Nie powiedziałam jeszcze mamie, że mam zamiar jechać z obcymi ludźmi na koncert. Przebrałam się w swoją piżamkę, walłam się na łóżko i pomyślałam: To się uda.
_______________________________________
Dziękuję za pozytywne komentarze. Nie spodziewałam się, że już pierwszego dnia ta strona będzie mieć tak dużo wyświetleń :) Kolejny rozdział dodam w niedzielę lub dopiero 9 listopada, ponieważ jadę na wycieczkę. Wiem, że fabuła jest na razie trochę mętna, ale to dopiero I rozdział i obiecuję, że się rozkręcę :)
Szłam przez szkolny korytarz ze smętnym wyrazem twarzy. Mam bilety na koncert, no i ? Co z tego jeśli mogę tam nie pojechać z powodu braku dojazdu. Byłam już obok swojej szafki. Miała nr 69, przez Stylesa ta liczba dla mnie nie była już zwykła. Przez tych cudownych chłopaków stałam się innym człowiekiem, lepszym człowiekiem. Nie tylko oni, ale także directioner są świetni. Wszystkie moje marzenia mogą runąć w jednej sekundzie...
Przerwałam swoje rozmyślenia, ponieważ zjawiła się Claudia:
- No i co powiedziała twoja mama ?
- Nie zawiezie nas, nawet nie ma o czym gadać.. wiesz jaka ona jest... Po co marnować kasę na paliwo na jakiś pięciu pedałków !!?? - Cholera mnie brała, kiedy mama ich tak nazywała, ale prawda jest taka, że ona ich fanką nie jest.
- No to świetnie, co teraz ? - Claudia, która zawsze była opanowana , nagle zaczęła się przejmować.
- Skąd mam wiedzieć, to ty jesteś od wymyślania planów. - obiłam o nią lekko łokciem, aby poprawć atmosferę.
DRRRRRRRRRRRRR
- No i czas koszmarów nadszedł, do zobaczenia na śniadaniu. - powiedziała Claudia, kiwając do mnie jak zwykle, czyli bez emocji.
Pomaszerowałam na lekcję angielskiego. Była to moja ulubiona lekcja. Czasami mi szkoda, że nie chodzę z Claudią do jednej klasy. Głupia dyrekcja przeniosła ją do.. jakby to nazwać "klasy specjalnej". No fakt w nauce to ona dobra nie jest, ale zawsze wyciągnie nas z tarapatów, w które często wpadamy.
*Claudia*
Świetnie...po prostu super. Trzeba coś wykombinować. Po co mam iść na tą durną lekcje ? Skręciłam w prawą stronę od klasy. Byłam tak wkurzona, że musiałam się na czymś wyżyć. Z całej siły kopnęłam w stojący kosz.:
- Pani Holmes ! W tej chwili do dyrektora ! - zauważyłam sekretarkę wychylającą się z gabinetu. Przerzuciłam torbę przez ramię i wymieniając przekleństwa pod nosem, ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy je otworzyłam zauważyłam dwa "plastiki" siedzące na krzesłach. Nagle odezwała się sekretarka.:
- Panno Hall, do dyrektora. Ty Holmes sobie jeszcze trochę poczekasz.
Jedna z dziewczyn (wynikało z tego, że miała na nazwisko Hall) zwolniła krzesło. Rzuciłam torbę na bok i usiadłam. Zauważyłam, że druga z plastików czyta (to znaczy nie sądzę, żeby ona mogła czytać. Lepsze określenie to "przegląda") artykuł o One Direction. Postanowiłam do niej zagadać.:
- Cześć, jestem Claudia. Jesteś może directioner ? - podałam jej rękę i zrobiłam najsłodszą minę na jaką było mnie stać.
- Tak. Skąd wiedziałaś ?
- Czytasz o nich artykuł ...
- Ah, no tak... - wreszcie się trochę uśmiechnęła.
- To jaka była twoja historia ? - jeśli już tu siedzę, to pogadam sobie z jedną z nas.
- Yyy...no bo, moja koleżanka ich lubi...i podoba mi się Harry. Tylko się nimi interesuję, bo jadę z nią na ich koncert. - O Boże ......Jak ona śmie się nazywać directioner !! Dobra ... Claudia uspokój się i spróbuj udawać miłą.
- Ooo jedziesz na koncert, wiesz ja też się wybieram ze swoją przyjaciółką, ale nie mamy dojazdu...a wy z kim jedziecie ?
- Jedziemy z moją mamą. Wiesz mogłabym cię zabrać.. no i ta twoją przyjaciółkę też. - w moim sercu właśnie pojawiła się iskierka nadziei !
- Yhmm.. jasne ! Ale gdzieś musi być jakiś haczyk...
- Jaki haczyk ? Nie. To jedziesz ?
Rozmowę przerwał nam ten potwór.:
- Holmes do gabinetu ! Koniec tej pogawędki.
Nienawidziłam tej baby. No cóż trzeba było kończyć.
- Dobra, jadę. Daj mi swój nr komórki, zgadamy się. - wzięłam od niej kartkę z numerem i pokierowałam się do drzwi. Nie mogłam już się doczekać kiedy powiem to Edith, że jedziemy.
*po lekcji- Edith *
Wychodziłam spokojnie z klasy, gdy nagle naskoczyła , i to dosłownie na mnie Clarii (tak zdrabniałam imię Claudia).
- Nie uwierzysz ! Ale.. załatwiłam nam dojazd na koncert !! - Wykrzyczała jak najszybciej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co ?! Jak ?? !! - Znając jej plany, musiała się bardzo wysilić, aby nam to załatwić.
- Spotkałam jakieś licealistki , które też się wybierają ! Mniejszym szczegółem jest to, że są to kompletne plastiki i gdzie je spotkałam, proszę nie męcz mnie bo ci nie powiem....Ale dojazd jest ! Zawozi ich mama.
- No nie no świetnie....ok. trzech godzin jazdy z plastikami, które będą nadawać, jacy oni są przesłodcy, jaki Harry jest śliczniusi jak pupcia niemowlęcia i oczywiście, że Niall nie pasuje do zespołu. - Jak ktoś tak mówił o tym ślicznym blondasku miałam ochotę połamać im te tandetne tipsy!
- Nie narzekaj ! Słuchawki w uszy i przeżyjemy ! Nie rozumiesz tego, że jedziemy ? ! JE-DZIE-MY kobieto !
Clarii przytuliła mnie i poklepała po ramieniu.
Reszta dnia w szkole minęła bez sensacji. Jak zwykle nudne lekcje, ale dziś cały dzień nabrał sensu. Bo koncert już za tydzień.. pojedziemy. Wmawiałam sobie to bezustannie, nawet jeśli miałabym uciekać z domu.
Po szkole nie miałam czasu wolnego. Z tej racji, że przygotowujemy się do matury, dużo nam zadają. Nie powiedziałam jeszcze mamie, że mam zamiar jechać z obcymi ludźmi na koncert. Przebrałam się w swoją piżamkę, walłam się na łóżko i pomyślałam: To się uda.
_______________________________________
Dziękuję za pozytywne komentarze. Nie spodziewałam się, że już pierwszego dnia ta strona będzie mieć tak dużo wyświetleń :) Kolejny rozdział dodam w niedzielę lub dopiero 9 listopada, ponieważ jadę na wycieczkę. Wiem, że fabuła jest na razie trochę mętna, ale to dopiero I rozdział i obiecuję, że się rozkręcę :)
czwartek, 1 listopada 2012
PROLOG.
Marzenia.... Czym są marzenia ? Każdy dąży do tego, aby się spełniły.... moje właśnie się spełniają.
______________________
*rozmowa telefoniczna*
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!! Rozumiesz to Claudia ! ?? Mam bilety na koncert One Direction !
- COOO ? !! AAAAAAAAAAA ! Nie no, wkręcasz mnie mała ?
- W sprawie One Direction ? ! NEVER.
- O maj gat. Jedziemy na koncert !!! Aha , ehe ,aha ,ehe. Taniec szczęściaaaa !
- Nie cieszmy się zbyt prędko .... ciekawe kto nas zawiezie do Londynu ?
- Yyy... muszę kończyć.. sininepmaojfione coś przerywa ... sssss... pogadaj z mamą.
- Na ciebie zawsze można liczyć ! Dobra, pogadam. Pa.
Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku. Jadę na koncert mojego ukochanego zespołu... nie wierzę !
*5 minut później*
- Edith, schodź na śniadanie !
No i fajnie. Koniec z fantazjowaniem jak ich spotkam, dostanę ich autografy ... ale nie mam wejściówki vip...Dobra, trzeba załatwić dojazd.
- Kto ma najcudowniejszą mamę na świecie ?! No tak JA.
Uścisnęłam ją najmocniej jak umiałam. Niestety zaczęła coś podejrzewać.
- Znów mam ci podwyższyć kieszonkowe ?
- Coo ? niee.... A nie wybierasz się przypadkiem do Londynu w najbliższym tygodniu ?
- Zapomnij, nie zawiozę cię na ten koncert.
- Ale mamo !!!!!!!
- Powiedziałam nie !
Wzięłam torbę i mocno trzasłam drzwiami.
'____________________________________
Jak się podoba ? :) Dopiero zaczynam i liczę na opinie :)
BOHATEROWIE
Edith Stewart
Normalna, często zwariowana osiemnastolatka z głową pełną marzeń. Posiada irlandzkie korzenie ze strony mamy. Zazwyczaj odważna i pełna energii, ale często nieśmiała z kontaktami damsko-męskimi. Uwielbia horrory, chciałaby znaleźć kogoś kto podziela jej pasję. Kocha One Direction i jej największym marzeniem jest ich spotkanie. Lubi modę i często ze swoją przyjaciółką pakuję się w kłopoty.
Claudia Holmes
Zbuntowana przyjaciółka Edith i jej rówieśniczka. Wiecznie pakuję się w tarapaty. Nie obchodzi jej niczego i nikogo zdanie. Uwielbia rockowe zespoły, ale również One Direction. Dla przyjaciół jest zawsze miła i szczera. W przyszłości chce zostać projektantką mody, ponieważ uwielbia eksperymentować z ubraniem. Zrobi wszystko dla chociaż jednej marchewki. Potrzebuje chłopaka, aby przytemperował jej temperament.
Caroline Smith
Zwariowana imprezowiczka. jest rok starsza od dziewczyn. Poznają ją dopiero wtedy, kiedy chcą dostać się na koncert. Zostaje ich przyjaciółką. Często przesadza z alkoholem. Nie zna granic w szaleństwie. Wszystkie decyzje podejmuje bez namysłu. ma "wtyki" w całym świcie show-biznesu. Najbardziej zboczona dziewczyna na świcie.
One Direction
Piątka najcudowniejszych (według directioners) chłopaków na świecie: Niall (19), Louis (20), Harry (18) , Liam (19), Zayn (19). Wiecznie zabiegani, chcą wreszcie poznać miłość swojego życia. Jeden tylko z nich (Zayn) jest zajęty. Kochają swoje fanki. Każdy z ich jest inny. Różnią się charakterami, ale i tak siebie uwielbiają.
Inni bohaterowie :
Perrie Edwards , ochroniarz , Pani Sweet, mamy bohaterów, plastiki. ( Liczba ich może się zwiększyć, jeśli zajdzie taka potrzeba w opowiadaniu).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



