Otworzyłam oczy. Widziałam cały czas prze mgłę. Chciałam się podnieść, ale nagle poczułam straszne ukłucie w czaszce i upadłam na łóżko. Zauważyłam, że jest ono wodne. Nie pamiętam co się stało. W głowie mam tylko cały czas niebieskookiego blondyna.
Nagle usłyszałam jak ktoś śpiewa tak dobrze mi znaną piosenkę. Była to Little Things. Kto to śpiewa ? Piękny głos jakby anielski...Musiałam się tego dowiedzieć. Ostatnimi resztkami sił podniosłam się z łóżka. Teraz dopiero ujrzałam wszystko dokładnie. Miałam na sobie trochę za dużą białą polówkę i jakieś dresy. Byłam w pięknym dużym pokoju. Miał bardzo bogate wnętrze. Półki zapełnione były zdjęciami. Podeszłam bliżej żeby je zobaczyć. Ujrzałam ślicznego małego blondynka z mamą, a następnie zespół....zespół One Direction ! Tak, ten mały chłopczyk to Niall, Niall Horan ! Co ja właściwie tu robię ? Jestem w pokoju jakiegoś fana/fanki ? Znów usłyszałam cichą grę gitary. Pokierowałam się w stronę słyszanego dźwięku. Szłam przez korytarz, aż w końcu dotarłam do uchylonych drzwi z których wydobywała się muzyka.
Uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam Nialla. Był obrócony tyłem, ale i tak go rozpoznałam. Czyżby to on mnie złapał ? To jego hipnotyzujące oczy miałam cały czas w głowie ? Znów poczułam przeogromny ból. Zgięłam się w pół i upadłam na podłogę uderzając przy okazji w drzwi. Zauważył to blondynek. Ze zdziwieniem i strachem w oczach odrzucił gitarę i podbiegł do mnie.:
- Nic ci nie jest ?! - zapytał najwyraźniej podenerwowany.
- Tak... tak dziękuję... Gdzie ja jestem, co ja tu robię ? To ty, ty jesteś Niall ? - wiem, ze to głupie pytanie, ale nie mogłam wymyślić czegoś innego.
- To ja. Dziwne, że się jeszcze na mnie nie rzuciłaś z krzykiem jak inne fanki. - zaśmiał się słodko ze swoim irlandzkim akcentem. Po chwili, lecz przeanalizował to co powiedział i chyba uznał za niestosowne.
- To chyba nie jestem normalną fanką. - teraz oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Właściwie nie wiem dlaczego. W jego towarzystwie czułam się jakbym znała go od dawna. Czułam się tak dobrze w towarzystwie mojego idola....
- Gdzie jest Claudia ?! Caroline ?! Co się z nimi dzieje ? - zaczęłam się denerwować o moje przyjaciółki.
- Spokojnie nic im nie jest. Pojechały właśnie z chłopcami na zakupy, przecież musisz coś zjeść. - niebieskooki podniósł mnie z podłogi i usadził wygodnie na łóżku. Świetnie moje przyjaciółki pojechały sobie na zakupy! Wcale nie przejmując się moim losem. Wciąż nękały mnie niektóre pytania.:
- Nie odpowiedziałeś mi jeszcze na jedno pytanie...Co ja tu robię i jak się tutaj znalazłam ?
- Yyy... - poczuł się lekko zakłopotany. - Miałaś mały wypadek spowodowany niestety prze zemnie...Ja naprawdę cie przepra.... - Nie skończył zdania, ponieważ dziewczyny już najwyraźniej przyjechały.
- Chcę się nimi zobaczyć. - Niall wstał, złapał mnie w pasie i poprowadził po schodach na dół.:
- No kogo ja widzę ! Nasza śpiąca królewna ! - odezwał się ze śmiechem Lou, przeżuwając przy tym kawałem marchewki.
- No widzę, że się tutaj świetnie bawicie. - posłałam zasadniczy wzrok w stronę Claudii i Caroline.
- Yy.. No bo my się o ciebie naprawdę martwiłyśmy ! Mówię ci nasi idole są zajebiściii ! - jak widzę nowo poznanej mi koleżance dopisywał dobry humor.
Nagle wszyscy skierowali wzrok na ręce Horana splecione w moim pasie.:
- O nasz Niallerku ! Widzę, że już zaczynasz działać !- oczywiście Harry nie mógł się powstrzymać od komentarza. Zaczerwieniony Niall pokazał dyskretny znak do nich, aby przestali. Naprawdę słodko wyglądał, kiedy się czerwienił. Zaraz, zaraz. Edith nie zakochasz się. właściwie to już się zakochałaś w swoich idolach, ale jeszcze nigdy nie byłaś z żadnych z nich tak blisko.;
- Może zostawimy ich razem, co ? - zaczął Liam puszczając oczko do Niall'a.
- Niech się zapoznają, pogadają.. Wyglądasz na zagubioną mała.- Powiedział Lou po czym poklepał mnie po ramieniu.
- To co idziemy do parku ? - podsunął im pomysł Harry.
- Jasne ! - Odpowiedziała Caroline patrząc mu prosto w oczy. "Zastygli" tak oboje na kilka sekund, po czym przerwał im Louis rozdzielając ich koszykiem pełnym marchewek.
Wyszli. Zostałam sam na sam z Horanem. O takim momencie marzy każda directioner. Wtedy przypomniało mi się, że mam na sobie ciuchy z któregoś z nich i muszę trochę "ogarnąć".
- Yyy.. gdzie jest łazienka ? - Przerwałam niezręczną ciszę. blondyn zaprowadził mnie pod same drzwi i podał świeże ubrania, oczywiście jego.
Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam niedbałego koka i założyłam czyste ciuchy. Pachniały cudownie. Czarującymi męskimi perfumami. No, przecież to rzeczy Nialla. Kiedy tylko wyszłam z łazienki poczułam woń smażonej jajecznicy dochodzącej z dołu.
Ostrożnie zeszłam po schodach trzymając się poręczy. W kuchni zastałam Niall'a w śmiesznym fartuchu z napisem "Jestem seksowny i nie wstydzę się tego". Po przeczytaniu tego tekstu zaczęłam się śmiać, a on patrzył się na mnie jak na idiotkę.:
- O co ci chodzi ? - powiedział to obniżonym specjalnie tonem i zrobił tą swoją jedną z "sławnych min". Nie odpowiedziałam mu, ponieważ natychmiast też zaczął się śmiać.
Odsunął mi krzesło i powiedział z francuskim akcentem:
- Zapraszam na pyszne i zdrowe śniadanie madam. - Po czym podał mi jajecznicę, w której było mnóstwo składników, po czym usiadł na przeciwko mnie ze swoim talerzem. Zajadałam ją z wielkim smakiem. Nie wiedziałam nawet jak byłam głodna.:
- Dokładkę ? - spytał mnie Niall.
- Nie dziękuję, na prawdę pyszne.
- Cieszę się, ze ci smakowało. - mrugnął do mnie. -Jak się czujesz ? Lekarz był u ciebie jak spałaś i powiedział, że mam cię jutro zawieść na dodatkową kontrolę.
- Nie chce robić kłopotu. Jestem pewna, że Claudia mnie zawiezie.
- O nie, nie. obiecałem doktorowi, że zjawię się z tobą osobiście, a tak w ogóle nigdzie cię już dzisiaj nie puszcze. Zostajesz tu na noc. - widać było, że Horan naprawdę się mną przejmował. Nie wiem dlaczego, ale naprawdę chciałam tu jeszcze zostać.
- A Claudia i Carolin ? Nie mogę ich zostawić. No i moje "współlokatorki" nie wiedzą co się dzieje.
- Spokojnie. Dla nich też się znajdzie miejsce. Zaprzyjaźniły się z chłopakami. A co do tych współlokatorek twoje przyjaciółki już wszystko załatwiły.
- Widzę, że w takim razie nie mam innego wyjścia. - na twarzy blondaska pojawił się uśmiech.
W tej chwili zadzwonił do mnie telefon. Oczywiście na dzwonek miałam ustawione "Little Things", przy którym Niall zaczął sobie nucić.:
- Hej mamo. - Odezwałam się z jak najradośniejszym głosem. Nie miałam jej zamiaru o niczym mówić.
- No cześć skarbie. Jak po koncercie? Hotel jest przyzwoity? - wypytywała mnie z zaciekawieniem.
- Tak, wszystko jest ok. Koncert był wspaniały. - Niebieskooki uśmiechnął się, najwyraźniej zadowolony z tego, że ich występ mi się spodobał.
- Nie zmarzłaś ?
- Mamo...... Nie, nie przejmuj się. Właśnie jem śniadanie....- zacięłam się - yy...z Claudia.
- To smacznego. Ja muszę kończyć, bo twój tata też domaga się jedzenia. Trzymaj się Edith.
- Pa. - rozłączyłam sie.
Odłożyłam telefon, a Niall patrzył na mnie z zaciekawieniem. :
- Nie masz zamiaru jej p niczym powiedzieć ?
- Nie, ledwo puściła mnie na koncert, gdyby się o tym dowiedziała nigdzie bym już nie mogła wyjść.
Podniosłam się z krzesła i właśnie chciałam podziękować mu za opiekę i to co dla mnie robi, spokojnie porozmawiać o tym co sie stało bo nadal niczego się nie dowiedziałam. Niestety coś mi przerwało.;
- Ale jak to ?! Kto to był ?! - usłyszałam głos Harrego.
- Myślałam, że da mi spokój, myliłam się... - to była Carolin.
___________________________________________
To by było na tyle. Rozdział pisany " na szybko" i jest bardzo krótki, nie mam pojęcia co o nim sądzić - wy ocenicie. Wiem , że nie wywiązuję się kompletnie z prowadzenia tego bloga. Na razie mam pomysły na dalsze rozdziały i pojawi się nowa postać :). Był taki moment, że chciałam go usunąć, ale wiem, że są takie osoby które na bieżąco czytają mojego bloga i naprawdę z całego serca im za to dziękuję. Zapewniam Was, że następny rozdział na pewno powstanie. Co do dalszych - nie wiem.
Za 2 dni Wigilia, za 3 Boże Narodzenie, więc ŻYCZĘ WAM WESOŁYCH ŚWIĄT :).
Niech Wasze wszystkie marzenia się spełnią :)
